Link 13.01.2016 :: 20:52

klamka zapadła, decyzje podjęte.
jeszcze tylko kilka dni i zacznę to potworne zmaganie,
to rozdrapywanie ran, ściąganie jeszcze świeżych szwów,
zrobionych niedbale samodzielnie, chałupniczą metodą.

ale to ten czas. ponieważ na horyzoncie majaczy widmo spokoju
i porządku. bo ten trzepot w środku zaczął się uspokajać.
bo robię śniadanie dla dwóch osób i myję dwa kubki po kawie.
czuję, że się rozluźniam i jestem już na to gotowa. żeby prostować,
odnajdywać w sobie tę siłę, która wiem, wiem że tam jest.
nie ma jeszcze połowy stycznia, ale we mnie zaczyna kiełkować
wiosna. świeże, młode pączki. czekają tylko cierpliwie by rozkwitnąć
na sukience, w której usiądę na stole i zamacham nogami, jak kiedyś.
choć teraz mądrzej i lepiej, bo spokojniej. bez trupa w szafie i pod dywanem.

wstajemy rano i razem łykamy tabletki. piękne wariactwo.

Komentuj (0)


mourr rruom
© nat & sabino