Link 12.09.2016 :: 10:55

nie spodziewałam się tego, to pewnie zresztą główny powód dla którego dane mi Cię było spotkać.
kiedy nie szukasz, kiedy nie czekasz, życie wyskakuje zza rogu by owładnąć Tobą bez reszty. tak było teraz.

pojawiłaś się, w moim życiu gorzkniejącego cynika, który zwątpił już, że po prostu się zakocha,
że zakocha się bez pamięci jak gdy miał siedemnaście lat. bo dokładnie wtedy czułam się tak ostatni raz.
myślałam, że będzie trzeba kiedyś po prostu wybrać mniejsze zło, wybrać kogoś racjonalnie, zaaranżować sobie życie. albo umawiać się na seks i przyzwyczaić się do kogoś na tyle, by pozwolić mu częściej u siebie bywać i traktować prawie jak partnera. choć oczywiście nie tego chciałam. Marzyłam o pierdolnięciu, o gromie z jasnego nieba, o gruncie rozpadającym się pod nogami. i o pewności, spokoju. a teraz w końcu jestem pewna.
tak stuprocentowo pewna, każdego dnia, w każdej minucie, że to Ty.
że jesteś właściwą osobą, że to z Tobą chcę dzielic każdy dzień.
przewaga dnia dzisiejszego nad tamtym szaleńczym zakochaniem zawiera się w tym, że
mam już 26 lat i dużo w głowie. wielką potrzebę stabilności, świadomość siebie i swoich potrzeb,
oczekiwań, wartości którymi mogę się podzielić. wiem, że mogę Ci wiele dać, że mogę być dla Ciebie
partnerem i oparciem, codziennie, od teraz do nieskończoności, być blisko, słuchać i mówić, brać i dawać,
adorować i pozwalać się rozpieszczać, opiekować, ale nie bać zapłakać czy wtulić się jak kociak.

ożenię się z Tobą i spędzimy razem resztę życia, na które już dzisiaj się cieszę.
jest poniedziałek, obudziłam się obok Ciebie i to wszystko, czego mi dzisiaj potrzeba.

otwieram oczy i patrzę na Ciebie bez strachu. wiem, że czujesz to samo.
Komentuj (0)


mourr rruom
© nat & sabino